Niedzielni rodzice

Niedaleko miejsca gdzie mieszkamy jest park, a w nim bardzo fajny, nowoczesny plac zabaw. Synek uwielbia tam chodzić, ja zresztą też bo jest dużo bezpiecznej przestrzeni i nie muszę go co chwilkę upominać, że musi uważać na ludzi, samochody itp. Zdarza się, że wybierzemy się tam w niedzielne popołudnie i właśnie przy tej okazji zaobserwowałam ciekawe zjawisko.Coś, co określiłam mianem „niedzielnych rodziców”.

Taki rodzic charakteryzuje się tym, że ma w ręce aparat fotograficzny lub kamerę i cały czas biega za dzieckiem aby nie przegapić nawet momentu zabawy. Jak już podniesie głowę znad obiektywu to najczęściej pokrzykuje zdania w rodzaju: „Uważaj”, „Nie wchodź tak wysoko”, „Nie zrób sobie krzywdy”. I to bez względu co dziecko robi w danym momencie albo jak niebezpieczne akrobacje wyczyniało przed chwilą. Rodzic taki, zazwyczaj zwraca się do dziecka w bardzo osobliwy sposób, jakimś dziwnym zdrobnieniem. To, co najbardziej rzuca się w oczy to fakt, że taki rodzic po prostu zupełnie nie zna swego dziecka, nie wie co ono potrafi, nie umie się z nim bawić…

Wiem, zaraz dostane po głowie, że nie każdy może siedzieć z dzieckiem w domu. Ja sobie zdaję sprawę, że w większości przypadków oboje rodzice muszą pracować, a dziecko dnie spędza pod opieką kogoś innego. Nie uważam aby to było powodem takiej sytuacji. Sama do niedawna pracowałam, ale czas po powrocie z pracy poświęcałam w pierwszej kolejności synkowi, a dopiero jak on szedł spać to robiłam to co było niezbędne w domu. Tak samo patrzę na mojego M. który większość dnia z konieczności spędza poza domem, ale jak tylko Małpiszon słyszy klucz w drzwiach to zaraz biegnie z okrzykiem tata i zaczyna się wielkie szaleństwo.  Czasami jest to tylko kilka minut, bo na więcej nie ma czasu ale ważne, że jest to ich wspólny, codzienny czas. Przykładów znam o wiele więcej, chociażby ze wspólnej piaskownicy, gdzie mama prosto z pracy przychodzi pobawić się z dzieckiem, bo twierdzi, że obowiązki nie uciekną.

Brak czasu jest tylko wymówką, aby zostać „niedzielnym rodzicem”. Prawdziwą przyczyną jest, moim zdaniem brak chęci…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przemyślenia i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Niedzielni rodzice

  1. Ta tematyka jest mi bardzo bliska, ale przyznaje, ze sama nie ujelabym tego problemu lepiej, w sensie, ciekawiej, czy bardziej przejrzyscie. Niskie uklony dla autora, bo caly blog jest naprawde swietny.

  2. ketony pisze:

    Chyba nikt nie ujal by tego przystepniej i ciekawiej. Bardzo dziekuje za notke i mam nadzieje, ze wszystkie kolejne beda rownie dobre. Sprawdze to podczas kolejnych wizyt! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>